Zbigniew Żbikowski
Jeśli myślicie, że złe smoki i piękne księżniczki już nie istnieją to posłuchajcie mojej opowieści koniecznie. Ja sam nie tak dawno myślałem, że kocham bez pamięci kogoś, komu kiedyś w przeszłości zadałem straszliwy cios. To była piękna, dobra i mądra dziewczyna, a ja okazałem kiedyś się potworem, który wzgardził miłością rzuconą do moich stóp.
Więc ja jestem smokiem, a ona księżniczką. I nie mogę powiedzieć niestety, że byłem dobrym smokiem. Choć takie istnieją! Ja pracuję nad swoją poprawą.. Może ktoś kiedyś powie o mnie: "to dobry i poczciwy gad".
Lecz taka potworność jak moja jest niczym w porównaniu do potworności gadów, które najpierw porywają księżniczki a później, niweczą ich marzenia. Lub jeszcze gorsi są Ci, którzy wykorzystując zależność młodej księżniczki od ich czarów wykorzystują je i przeżuwają niczym gumę do żucia, a potem wypluwają taką oślinioną i pozostawiają samą sobie. Często jeszcze ją zwodzą obietnicami w nadziei, że gdy ona się podniesie, to ją jeszcze raz wykorzystają!!! I gdy tylko ona w swej dobroci i wierze głębokiej w dobro tego świata i wszystkich istot ją otaczających znowu obdarzy takiego potwora zaufaniem - on uderzy! Wbije swe kły jadowite w jej delikatną szyję i zrobi z nią to co będzie chciała jego potworna natura!!!
Ktoś powie: "To naiwność księżniczki sprawiła, że znów ofiarą się stała"!
Hej sędzio sprawiedliwy, nim sąd wydasz, rozważ wszelkie za i przeciw, by dla dobra sprawy wgląd zyskać rzetelny i uczciwy. Posłuchaj uważnie opowiadania tego i oceń według swego sumienia kto zawinił.
Znam ja pewną księżniczkę urody nadzwyczajnej, która historyję straszliwą mi opowiedziała. A dotyczyła ona jej ducha i ciała. Całą była chora, gdyż w zamkowych ogrodach spotkała potwora. Gad to był przebiegły - zmieniał swoją skórę. Udał przyjaciela, ojca nieomal udawał, choć ojciec był królem.
Smoczym zwyczajem bywa, że czarów się używa. A zatem niech nikogo nie dziwi, że księżniczka ufnie doń się jęła zbliżać. Chciała się dowiedzieć wszystkiego o życiu. On prawił kazania na tematy ją interesujące. Zdobywał jej zaufanie.
Dnia pewnego powiedział do jej ojca:
- Mój panie! Królewna świata ciekawa i talenta ma różne! Czas je zacząć rozwijać! Pozwól mi z nią jechać w stepy zielone, by tam zapoznała się z mocą świata tego.
Król z tronu swego spojrzał na rozmówcę, a że ufał jemu, jak komu mało, puścił ich razem do świata - na jego spotkanie. Więc stało się jasnem dla wszystkich poddanych, że królewna w dobrej opiece się znajdując w świat wyrusza, by zapoznać życie od innej strony.
- To się przyda, gdy zasiędzie na tronie! - zwykli mawiać ludzie.
Nikt gada nie przejrzał - nikt do dzisiaj nie wie, co się stało dalej. Więc ja opowiem tą historyję w skrócie.
Jak już wiecie kochani, gad i księżniczka zostali sami w stepie zielonym. Step był piękny! Wymarzony! Księżniczka tym urzeczona, pragnęła móc się tam pojawiać kiedy tylko wola. Pewnego wieczora, królewna w swoim namiocie odpoczywała. Ten wszedł do jej namiotu i wystawił szpony, łuskę swoją obnażył i na czyn nikczemny wobec królewskiej córki się odważył. Przyszedł do niej, wbił zęby w jej szyję delikatną o jedwabnej skórze i powiedział przerażonej w oczy :
- Nie powiesz o tym nikomu! Bo jeśli to zrobisz, to rozpowiem wszystkim, żeś Ty mnie uwiodła - że rozwiązłą jesteś. Że to Tyś jest podłą do stopnia takiego, że mnie niewinnego wykorzystałaś w mej słabości. Gdy to król usłyszy, to złudzeń się wyzbądź, że zgodzi się na to byś w step mogła chodzić. A może nawet ten król stary wymyśli dla ciebie inne groźne kary!
Tymi oto słowy potwór obezwładnił piękną królewnę. Strachem ją przepełnił, że wszystko ona straci, gdy komuś prawdę wyjawi. Łapy swe pchał w piękne ciało, wykorzystywał ją ile woli w nim było potwornej. A gadzina to była niesłychanie szpetna. Lat miała co najmniej z pięć tysięcy. Odór siarki z pyska się dobywał, a ten oto potwór podstępnie używał młodego dziewiczego ciała.
Na szczęście pojawił się rycerz, któremu ona prawdę wyjawiła. Lecz ze łzami w oczach prosiła, by w tajemnicy to pozostawił i nikomu nie objawił tego, co wie o potworze. Królewna rycerzowi prawdę wyznała, bo bardzo owego z serca pokochała. Ten pokazał się gadowi, by ów wiedział, że jest ktoś, kto nie puści płazem obrazy. Łuskaty stwór zaczął się mieć na baczności i swych niecnych spraw zaprzestał. Lecz jedynie do czasu, gdy rycerza wojny dalekie wezwały. Napisał stamtąd list, że zostaje na czas nieznany. Królewna sama znów została, lecz nie długo. Bo oto książę zastukał do bram zamku. A mąż był to urodziwy i mądry. Gdy ją zobaczył - zrozumiał, ze oto kończą się jego poszukiwania. Że znalazł właśnie panią swojego serca. Długo nie musiał zabiegać, gdyż już kiedyś królewnie doniesiono o jego sławie i ona za nim swego czasu wzdychała. Tęskniła kiedyś za nim, by go poznać. A teraz stał przed nią i o rękę prosił. Zgodziła się. Lecz zanim to się stało, królewna prawdę o sobie mu wyznała i o owej maszkarze, która we względy rodzica umiała się wkupić, by ostatecznie wykorzystać łatwowierną swą ofiarę.
Królewicz wpierw miecza dobył i jął szukać nikczemnej poczwary by zemsty dopełnić na niej. Księżniczka jednak go powstrzymała tymi oto słowy:
- Ukochany mój, nie zabijaj potwora. Zrób to dla mnie! Król, ojciec mój, nic nie wie o tej straszliwej zbrodni. Chcę by tak pozostało. Proszę Cię więc, byś go nie szukał.
Książę widząc, że szczera dobroć płynie z serca królewny, obiecał jej, że nie będzie zwalczał gada, ale tylko dlatego, by nikt się nie dowiedział o przejściach swej wybranki, co by jej niechybnie zaszkodziło.
Gad nie wiedział, że książę zna prawdę i w pełnym podnieceniu knuć zaczął intrygę, by czym prędzej go oświecić o wiarołomnej naturze księżniczki. Cel jeden w potwora umyśle się zalęgł - rozdzielić i zniweczyć szczęście swej ofiary. Lecz jakież było jego zdziwienie, gdy książę rzekł do niego:
- Miłości swej nie zmienię... Nie licz na to maszkaro!!! Prawda nas wzmocniła, a ciebie hańbą okryła. Nie mam dla ciebie odpowiedniej kary więc zejdź mi z oczu gadzie cuchnący.
Szydził książę w pysk potworowi zdziwionemu wielce. Żartem przeraził jego ciemne serce:
- Może chcesz się poczęstować owieczką pełną siarki? Wiem, że to działa świetnie na takie jak ty poczwarki.
Tak oto dzięki prawdzie w zamku zagościł duch prawdziwej i szczerej miłości. Wkrótce weselne dzwony w królestwie całym zagrały. Lud wyległ na ulice gwarem radosnym się zachwycał. A na weselu jadła wszelkiego i trunku dla każdego było pod dostatkiem. I ja tam byłem, miód i wino piłem na czego dowód tę oto bajkę spisałem... Gdy tylko wytrzeźwiałem.
Opowiedziałem Wam tą bajkę, byście się zastanowili, czy wy też nie jesteście potworami. Kluczem do uzyskania odpowiedzi niech będzie poniższa prawda:
Jesteś potworem kiedy łaknąc czegoś bierzesz to bez dobrowolnej zgody osoby, która ma przedmiot twojego pragnienia. Robiąc tak czynisz ją ofiarą twojej przemocy i podstępu. Sztuką życia jest sprawienie, by ten od którego pragniemy dał nam to czego pożądamy dlatego, że sam pragnie nam to ofiarować. Wówczas mówić będą o Tobie, że jesteś miłością naznaczony. Gdy to się stanie opływać będziesz we wszelkie dobra i dzielić się nimi będziesz wolny od zachłanności i chciwości.
Pani Hanno Suchocka!!! Panie Witoldzie Modzelewski!!! Panie Marku Borowski!!! Oszukaliście wszystkich Polaków! Wprowadzając podatek VAT obiecaliście, że zwykły obywatel nie poniesie żadnych kosztów związanych z podatkiem VAT z własnej kieszeni!!! Pamiętam to wyraźnie, jak brodata twarz profesora właśnie takie deklaracje składała. To wyjaśnijcie mi dlaczego VAT kosztował nas już 825 miliardów złotych. Tylko w tym roku każdy Polak zapłaci niemal 3 tysiące zł VAT-u.
Ustawa o podatku od towarów i usług (VAT - ang. Value Added Tax) weszła w życie 15 lat temu - 5 lipca 1993 roku.
VAT wprowadzono za rządów Hanny Suchockiej, jednak, jak twierdzi kierujący pracami nad jego powstaniem prof. Witold Modzelewski, zawdzięczamy go w dużej mierze - Markowi Borowskiemu, który poświęcił wiele energii i czasu, aby ta ustawa była jak najlepiej przygotowana, a także Wiesławowi Kaczmarkowi, który również bardzo zaangażował się w prace nad nią.
ZWRACACIE VAT FIRMOM! A PIENIĄDZE SĄ KOMPENSOWANE OD FINALNEGO ODBIORCY!!! TO WIELKIE OSZUSTWO !!! Czy przypadkiem nie miało być tak, że podatek VAT będzie zwracany osobom fizycznym a nie prawnym? Znając polskie realia w interpretacji może się okazać, że właśnie tak miało być!? CZY PODATEK VAT JEST ZGODNY Z KONSTYTUCJĄ?! KTOŚ TO SPRAWDZIŁ?
1/3 to tylko z wynagrodzenia. Jeszcze więcej oddajemy wydając na życie. Każdy produkt i usługa którą kupujesz/zlecasz jest opodatkowana podatkiem VAT i akcyzą. Paliwo, alkohol, usługi budowlane i tak w nieskończoność. Jak wszystko dokładnie policzysz to 90-92% twoich pieniędzy wraca do budżetu za frajer.
Gdy patrzę na swój pasek płacowy i widzę te wszystkie obciążenia podatkowe to zdaję sobie sprawę, jak potężne pieniądze za frajer oddajemy państwu. Znowu ktoś dostanie milionową odprawę na kolei, bo poleci na "zbity pysk"? Marnujecie nasze pieniądze!!! Nie tworzycie miejsc pracy! Ale to oczywiście nie jest możliwe, bo zwykły człowiek powinien sam móc się zatroszczyć o miejsce pracy. Mamy w końcu gospodarkę wolnorynkową.
Chyba zapomnieliście o historii tego świata - o historii poszczególnych narodów. Władcy, którzy byli krwiopijcami oddawali swoje głowy rozwścieczonym masom, którymi pokierował jakić szaleniec. Niesprawiedliwy system podatkowy prowadzi do takich przewrotów. Jeśli myślicie, że dzisiejszy świat jest nowoczesny i takie rzeczy się nie staną w cywilizowanej Europie to posłuchajcie takich oszołomów, którzy na ulicach podżegają do wzięcia sprawy w swoje ręce. Nie pomogą nikomu wówczas zaciszne gabinety. Znowu zrodzą się krwawe rewolucje... I tylko po co? Żeby wyrosło nowe pokolenie krwiopijców podatkowych?
Dziesiąta część dla cesarza! Oto właściwa proporcja. Państwo musi przeorganizować swój system podatkowy w taki sposób, by ten, który uczciwie zdobywa swoje pieniądze mógł sam decydować o ich przeznaczeniu. Aby człowiek pracujący miał możliwość zaoszczędzenia, zainwestowania na własne ryzyko, czy też skonsumowania efetków swojej pracy z pieniędzy, które mu pozostały po zapłaceniu podatków. Błętem jest myślenie, że najpierw bogacić się winno Państwo, a dopiero potem obywatele. Cóż bowiem z tego, że macie 70 czy 90% od pensji ludzi, którzy są biedni i nigdy nic nie będą mogli zrobić by zmienić swoją sytuację materialną, gdyż obciążenia są tak potężne, że blokują ich inicjatywy? Nie lepiej mieć 10% od milionów obywateli, którzy potrafią gospodarować lepiej kapitałem własnym i umiejętnie go pomnażają.
Powiecie, że ludzie nie potrafią inwestować? A czy spróbowaliście ich tego nauczyć?
Dziś marnujecie nasze pieniądze! I Naród to widzi. Niestety są ludzie, którzy potrafią grać na emocjach Narodu i są też gotowi to wyprowadzenia go na ulice, by polała się krew. Ja tego nie chcę i dlatego zabieram głos sprzeciwu. Cesarzowi co cesarskie... 10%!!!
Do duchownych... Czy nieślibyście "Dobrą Nowinę" gdyby ostała się wam jedna szmata i woda surowa i suchy chleb? Jeśli nie, to nie jesteście duchownymi światła a jedynie ziemskimi istotami, które obiecując lepsze życie po śmierci sami chcą luksusów w świecie doczesnym. Mówicie, że spotyka was krzywda, bo ktoś porywa się na wasze dobra... Och, ile ja bym dał, by mnie tak ktoś skrzywdził!!! Wy dobrze wiecie, że ludzie nie dadzą wam takich pieniędzy i dlatego ten Wasz płaczliwy ton jest słyszalny na ulicach... Ja też chcę nic nie mieć, tak jak ojciec dyrektor!
Obok imperializmu, drugą przyczyną wojny zawsze jest rasizm. Wojny domowe zaczynają się zawsze wtedy, gdy ktoś mówi: "my stoimy tu, a oni stoją tam, gdzie stali nasi wrogowie". Dlaczego konfrontacja? Bo tacy ludzie nie mają konstruktywnej alternatywy dla rzeczywistości. Czy jarosław kaczyński wnosi jakąś alternatywę, prócz prywatnej wojenki z Donaldem Tuskiem i kontestacji każdej jego idei. Przecież ten człowiek i jego ekipa nie znają innego słowa niż: "NIE". A system emerytalny w takim rozumieniu, jakiego używamy dzisiaj, upadł już dawno temu... Otto Von Bismarck, twórca nowoczesnego systemu emerytalnego doskonale o tym wiedział. Ale nie stanowiło to dla niego problemu. Wszyscy byli zobowiązani do uczestnictwa w państwowym systemie emerytalnym. Bismarck miał jedną doskonałą myśl..."Płać składki, a jak przeżyjesz przez wszystkie wojny, które ci zgotuję, to dostaniesz emeryturę". Przedłużenie wieku emerytalnego jest substytutem tej filozofii rozumowania. Za komuny żartowano: "Poprzyj partię czynem... Umrzyj przed terminem". Alternatywą jest tylko i wyłącznie edukacja. I to nie taka jak obecnie, gdzie produkuje się puste dyplomy, co prowadzi do dewaluacji uzyskiwanych stopni wykształcenia przez miliony studentów, którzy utrzymują uczelnie. Uczmy ludzi inwestować i pomnażać pieniądze. Jeśli w każdej rodzinie będzie choć jeden taki człowiek, który będzie miał takie umiejętności potwierdzone praktycznymi wynikami to problemy materialne znikną. Bogactwo państwa można zbudować dzięki bogacącym się coraz bardziej obywatelom. Czy ludzie jarosława potrafią nauczyć nas tej sztuki?
W obliczu tej straszliwej zbrodni w Norwegii, kiedy uzbrojony dorosły człowiek spokojnie i z zimną krwią zabijał dzieci i dorosłych, dziewczynki i chłopców, kobiety i mężczyzn, rozpętała się ogólnoeuropejska dyskusja na temat przywrócenia kary śmierci. Mówi się o tym, że kara śmierci jest adekwatną sankcją wobec sprawcy takiego kalibru jak Anders BREIVIK.
Wielu teoretyków, takich jak np. pani profesor Ewa Łętowska mimo tak porażającej skali zbrodni uważa, że skoro prawo norweskie przewiduje jedynie 21 lat w najwyższym wymiarze kary za zabójstwo to nie należy przy tym "majstrować". Ale policzmy ile dni jest warta śmierć jednej ofiary Breivik'a... Za jedną ofiarę, przy założeniu, że sąd wymierzy sprawcy maksymalny wymiar kary, Breivik odsieci jedynie kilkadziesiąt dni!!! TAK... Tylko KILKADZIESIĄT DNI WIĘZIENIA ZA JEDNO ŻYCIE!!!
To paranoja! Nie jestem za karą śmierci, ale uważam, że pozostawienie tego w takim stanie, jak to jest obecnie sprawia, że normalny zwykły człowiek nie jest w żaden sposób chroniony. Przecież jedną z funkcji prawa jest jego represyjność. Ma to zmusić ewentualnego sprawcę do zawrócenia ze swojej zbrodniczej ścieżki. Ale to tak nie działa.
Kiedyś, przed laty napisałem opowiadanie... O jakże jest ono dzisiaj na czasie. Warto, byście pomyśleli.
Cena szaleństwa
Zbigniew Żbikowski
Pamięci Ani Dybowskiej
Pani Kempa, Panie Kaczyński, Panie Tusk, i Pan Panie Prezydencie Komorowski... i inna tego typu ekipo!!!
Dziś rano w Województwie Łódzkim zginęli ludzie w wypadku samochodowym - 8 osób w zderzeniu busa z TiR'em... Wypadek? Przecież to była katastrofa w ruchu lądowym, ale media podają jedynie, że to był wypadek.
Wracam z pracy, a tu komunikat, że zginęło 5 osób w Wielkopolskiem! Tu zginęły dzieci w wieku nie wyższym niż 6 lat!!!
Ilu ludzi zginęło pomiędzy tymi zdarzeniami? Tego nie wiem! Kolejne kreski w statystyce?
Musicie wybaczyć mi to co powiem: Kurwa! Co Wy Panie I Panowie zamierzacie z tym zrobić?
To już jest obłęd.
Pani posłanka Kępa! Tak często Panią widzę jako osobę walczącą w różnych komisjach. Pytam!!! Co Pani zrobiła w celu uratowania tego życia, które dzisiaj zgasło. Pani hasła: Komisja to... Komisja tamto. Wierzy Pani w Boga? Jeśli tak, to On wzywa Panią tymi oto słowami do zajęcia się prawdziwym życiem. Tamto już przepadło! Nie ma ich. Ale są inni... Co Pani zrobi w oparciu o swoją elokwencję i pozycję społeczną by uratować tych, którzy zginą jutro, po jutrze i po po jutrze? Jest Pani posłem, człowiekiem władzy, ale słowem Pani nie poruszyła tego istotnego problemu, jakim jest skuteczne dążenie do zapewnienia bezpieczeństwa dla ludzi, którzy są zmuszeni korzystać z ruchu drogowego.
To wcale nie jest tak, że ofiary na drogach to cena za postęp techniczny w motoryzacji.
Budowa dróg? Pewnie tak, ale tu trzeba działać natychmiast, a dróg natychmiast nie zbudujemy.
Ale Wy wszyscy inni też czujcie się wywołani do tablicy, Panowie i Panie politycy.
Jestem oficerem Policji. Możecie pozbawić mnie stopnia oficerskiego. Proszę bardzo. Ale ja pytam, co zrobicie by uratować tych ludzi, którzy wkrótce mają zginąć. Te kobiety ciężarne, te dziewczyki i chłopców w wieku dziecięcym? Ktoś musi pieprznąć ręką w stół!!! Dosyć tego! Ratujcie tych ludzi... Akcje typu "Nie zasuwam" to za mało!
Akcja TVN pod tytułem "Uwaga Pirat" miała by sens, gdyby nie była też źródłem rozrywki. Mili policjanci z uśmiechem grożący paluszkiem potencjalnym zabójcom... Do czego to prowadzi?
Ja mam rozwiązanie... Ale Wy czujecie się zbyt wielcy, by słuchać takiego "PROSTAKA" za jakiego mnie macie.
Obraziłem?
To proszę mnie pozwać do sądu!
Jak wszyscy wiemy, ceny paliw mają bezpośredni wpływ na ceny innych produktów, które kupujemy w sklepie. Z tym nie da się polemizować - tak poprostu jest.
Dlatego wszyscy politycy z lewa i z prawa, widząc okazję do zbicia kapitału politycznego do przyszłych wyborów, "wieszają psy wszelkiej maści" na tych, którzy rządzą obecnie. Twierdzą, że rosnące ceny to wina rządu i premiera. Prawo opozycji by móc atakować rządzących. Ale obowiązkiem atakujących jest, by wskazywać alternatywne rozwiązanie danego problemu. Gdy nie ma alternatywnych i jednocześnie pozytywnie skutecznych rozwiązań podsuwanych natychmiat, to państwo jest skazane na błędne koło, którego uczestnicy nie rozwijają gospodarki, a jedynie cieszą się, że przeciwnikowi właśnie się coś nie udaje, bo dzięki temu słupki ich poparcia rosną. Tylko, że taka strategia nie ma nic wspólnego z miłością do Ojczyzny gdyż Ona na tym traci. Kimkolwiek jesteś krytykuj, jeśli uważasz, że jest źle, ale jednocześnie podawaj konkretne rozwiązania. Jeśli tego nie robisz, siejesz jedynie ferment w celu populistycznego wywindowania swoich notowań w wyborach. A jeśli znasz rozwiązania, ale ich nie podajesz, bo chcesz zachować je na czas aż dojdziesz do władzy, nie jesteś godzien tego, by nazywać się patryjotą.
Jest jasne, że rząd nie ma obecnie rozwiązania jak obniżyć ceny paliw. Opozycja podpowiada jedynie: "Obniżyć akcyzę". Rząd twierdzi, że taki krok nic nie da, bo już kiedyś tak zrobiono, co w efekcie dało jedynie większe dochody dla właścicieli stacji benzynowych, których nikt przecież nie może zmusić do obniżki cen paliwa.
Niby racja, bo przecież mamy wolny rynek. Mogę oficjalnie wystawić cenę 2000 zł za zwykły ołówek i nikt mnie nie zamknie do więzienia. Problem w tym, że sprzedam go jedynie komuś, komu zależy na takim właśnie ołówku, co jest mało prawdopodobne. Częściej ludzie, którzy potrzebują ołówka, będą nabywali je tam, gdzie one mają racjonalne i niższe ceny. W efekcie musiałbym zamknąć swój kram i poszukać innego zajęcia, albo obniżyć cenę do momentu, aż popyt zacznie kierować swoją uwagę w stronę mojej podaży. Popyt kształtuje podaż... Itd, itd, itd...
Przykład z ołówkiem świetnie oddaje sytuację na rynku paliw. Rząd twierdzi, że obniżenie akcyzy nic nie da, bo "ONI" czyli ajenci stacji paliw nie obniżą cen. Ale przecież rząd może zmusić rynek do obniżenia cen paliwa za pośrednictwem tego samego mechanizmu, jaki pokazuje casus ołówka za 2000 zł.
Jak tego można dokonać? To proste! I nie wpadł na to ani polityk lewicy, ani krzykliwej skrajnej prawicy, ani niestety nie wpadł na to rząd. Wszyscy oni są zbyt dumni i zadufani w sobie, by słuchać zwykłego szarego człowieka, który jest na tyle głupi, by spisać swoją irracjonalną propozycję i opublikować ją wszem i wobec pod swoim nazwiskiem.
Oto ten sposób"
Należy obniżyć akcyzę i o wartość obniżonej akcyzy obniżyć ceny na stacjach benzynowych podległych organom państwowym. Taką benzynę będzie mógł nabywać każdy obywatel. Zresztą przecież tak już jest, że dystrybutory Policji, Wojska, Straży Granicznej i innych tego typu instytucji zaopatrują w paliwo społeczności lokalne.
Obniżone ceny paliw + gwarancja jakości tych paliw = popyt.
Gwarancja jakości? Oczywiście, czy wyobrażacie sobie, że policyjna stacja paliw będzie chrzciła paliwo wodą? Jasne, że tak nie będzie.
Co się stanie po takim posunięciu? To samo, co stałoby się z ołówkiem za 2000 zł. Popyt skieruje swoją uwagę w stronę korzystniejszej oferty, a Ci, którzy nie obniżą cen będą dziwić się dlaczego w tempie lawiny spada im ilość klientów. Będą mieli tylko dwa wyjścia: obniżyć cenę, albo bazować jedynie na "hobbystach", którzy wydadzą każdy grosz bo kochają chwile spędzone właśnie na ich stacjach paliwowych. Myślę jednak, że takich "hobbystów" jest niewielu i ich aktywność nie wpłynie na utrzymanie cen. Lotem błyskawicy rozejdzie się wieść, że ceny paliw na "państwowych" stacjach paliw są niższe dokładnie o tyle, o ile została obniżona akcyza.
Nie nazywam się Leszek B. Nie jestem profesorem. Dorabiam jedynie klucze. I jak chcecie, to możecie mnie nazwać głupcem, bo mój pomysł waszym zdaniem jest do kitu. Ale jeśli tak zrobicie, to polegajcie nadal na tych, którzy we mgle tracą kurs i lecą po omacku, bez celu, na zasadzie: "Jakoś to będzie".
Zatrzymaj się tu choć na chwilę i zapoznaj się z moim pisaniem. Może to jedynie wybryk grafomana - zakładam, że tak może być, ale może jednak znajdziesz tu coś dla siebie. Weź filiżankę kawy lub herbaty i usiądź wygodnie przed monitorem. Kliknij w poniższe linki i racz się słowem prostego człowieka. Linki do moich tekstów znajdziesz poninżej.
Zbigniew Żbikowski - rocznik 1967

czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 6 437 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Witaj strudzony Surferze. Może zechcesz zatrzymać się na moich stronach i wniknąć głębiej w moje grafomańskie teksty? Serdecznie zapraszam. Rozgość się, zrób sobie kawę lub herbatę i czytaj, czytaj, c...
więcej...Witaj strudzony Surferze. Może zechcesz zatrzymać się na moich stronach i wniknąć głębiej w moje grafomańskie teksty? Serdecznie zapraszam. Rozgość się, zrób sobie kawę lub herbatę i czytaj, czytaj, czytaj...
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: